Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani Zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani Zima. Pokaż wszystkie posty

13 lutego, 2026

Bajka na modnych skrzydłach (Zimowe bajki 11.)



 Było tak mroźno, że ptaki stały się niewidzialne. Można było gapić się przez okno z pół dnia, a i tak nie zobaczyło się żadnego.

- Może to jakieś czary? – zastanawiały się dzieci. czyżby któraś wróżka zabrała je wszystkie ze sobą na zaczarowaną wyspę?

Ależ skąd? To ani czary, ani wróżki! Ptaki siedziały sobie cichutko na dachu remizy strażackiej. Miny miały nietęgie. Otuliły się własnymi skrzydłami i ani w głowie im były radosne świergoty i wesołe fruwanki.

Pewnego dnia, gdy drzemały smętnie, niespodziewanie dla wszystkich na sam środek kryjówki wyfrunęła sikorka Lola i zawołała:

- Mam pomysł! Lećmy do lasku, do Pani Sowy i poprośmy ją o kostiumy z naszego letniego przedstawienia. Są kolorowe i piękne! A do tego cieplutkie! Gdy Pani Zima nas w nich zobaczy, pomyśli, że już zbliża się orszak Wiosny i pora się zbierać do powrotu na Zimową Wyspę!

- Ktoś ma inny pomysł? - zapytał dziadzio Ludwik. A gdy odpowiedziała mu cisza, zakrzyknął: - W drogę! I cała hałastra sikorek wystrzeliła jak z procy, obierając kurs na pobliski lasek.

Następnego dnia w miasteczku zrobiło się kolorowo, jakby zakwitły wiosenne kwiaty.

- A co to za Ptaki Dziwaki tu latają? – wołały dzieci!

- Patrzcie, patrzcie, mają ubranka i krawaciki!

- Ooooo, jakie to słodkie!

- Mamo, mamo, uszyjmy im butki! Będzie im jeszcze cieplej!

Te entuzjastyczne hałasy obudziły drzemiącą po obiedzie Panią Zimę.

- A niech to! Przespałam tyle czasu? Ludzie hałasują, ptaki wystrojone w nowe piórka... Cieszą się tak tylko wtedy, gdy zbliża się orszak Wiosny...

Niewiele myśląc, Zima wydała kilka poleceń, spakowała podróżny kufer i wezwała zaprzęg z Wiatrowej Wyspy. Następnego ranka już jej nie było. Wprawdzie Śnieżynki pakowały jeszcze swoje suknie, a Mróz układał na saniach szklane tafle lodu i zwijał rolety mroźnych obrazów, ale chłód odpłynął wraz z ich Królową.

Ptaki urządziły wielki pokaz mody, na który zlecieli się ich krewni i przyjaciele ze wszystkich stron. Zaczęły się wesołe ćwierkania, świergoty i słodkie trele. Zwabiona tymi odgłosami Wiosna postanowiła naprawdę wyruszyć w drogę, tym bardziej, że Zima popędzała ją zmartwiona, że nikt nie opiekuje się światem.

I tak modne Ptaki Dziwaki zmieniły porę roku:) Ludzie opowiadają o tym bajki, a pewna artystka namalowała nawet piękny ptasi portret. Jeśli chcecie go zobaczyć, musicie się wybrać do Leśnej Galerii Pani Sowy:)


21 października, 2023

Bajka w chustce (Jesienne bajki 11.)


Od rana na podwórku panowało niezwykłe poruszenie. Kury przegdakiwały się z zapałem i coś sobie pokazywały. Ciekawska Lotka przysiadła na gałęzi jabłoni i obserwowała całe zajście. Była dzwońcem. Ale całkiem niezwykłym dzwońcem. Nie odlatywała na południe. Lubiła chłodny klimat i zimowe krajobrazy. Miała spędzić długie mroźne i śnieżne miesiące w lasku, nieopodal wsi, więc bardzo ją interesowało, cóż też wymyśliły kurki.

A one ogłosiły wszem i wobec, że są przygotowane do nadejścia zimy! Pokazały swoje jajka, które pozawijały w jesienne liście. Ten nowy pomysł zadziwił wszystkich wokół.

Lotka też była zdumiona.

- Po co to robicie, przecież w kurniku macie ciepło i przytulnie nawet w zimie. A mimo liści, jajka i tak zamarzłyby na mrozie.

- Co? Coo? Cooo? Cooooo? - wrzasnął kogut. Mówisz tak, bo nam zazdrościsz! Będziesz marzła całą zimę i nigdzie się nie ruszysz! Nie masz ani kurnika, ani nawet ciepłego kożuszka z liści! O!

Lotka nic nie odpowiedziała. Sięgnęła pod lewe skrzydełko i wyjęła piękną zieloną chustkę wydzierganą na szydełku! Dostała ją od swojej babci. Zgrabnym ruchem otuliła się, zawirowała i po chwili siedziała już na puszystej chmurce tuż obok uroczej wróżki Niu, która z uciechy bujała się na jesiennym promyku.

- Mnie zima niestraszna! – zawołała z góry do kur. Będę zimową podróżniczką! Pa kurki. Czołem kogucie!

- Cooooo? Niech ją ktoś zatrzyma! Chustki powinny być dla nas! Wszystko powinno być dla naaaas! – wydzierał sie kogut, a kurki wtórowały mu oburzone.

Wróżka Niu machnęła więc wtedy swoją różdżką i każda kurka poczuła na głowie ciepłą chustkę. Niektóre natychmiast chciały wzbić się w powietrze i polecieć za Lotką, ale spadały jak gruszki w trawę…

- Nie można mieć wszystkiego, moje kurki! – zawołała do nich Niu.

Poproście Lotkę, to może wam opowie wiosną o swoich zimowych podróżach:)

- O, co to, to nie! Nigdy! – wykrzykiwał za znikającą wróżką kogut.

A Pani Jesień i Pani Zima akurat piły herbatę z róży i właśnie napełniły porcelanową filiżankę dla wróżki Niu.

- Co ma być, to będzie:)- rzekła filozoficznie Pani Jesień.

- Jak ma być, tak będzie:) – dodała Zima.

- Będzie fantastycznie! – zawołała wróżka Niu, lądując z gracją w bujanym fotelu:)