Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piesek Q. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piesek Q. Pokaż wszystkie posty

06 października, 2025

Bajka na łączce (Pieskowe bajki 2.)


Widział ktoś podobne rzeczy? To okropne! Kociaste po prostu! Żebym nie mógł z moją dziewczynką poszaleć na placu zabaw? Czemuż to? Pies w torbie na ławce! Koniec świata! Tkwię w tej torbie jak jakiś pluszak i patrzę, a moja Nati biega, huśta się, buduje z piasku zamek! A ja co? Przecież to ja umiem wykopywać najlepszy piasek na zamki! No i te ptaszydła! Siedzą na płocie, na gałęziach drzew i śmieją się w głos! 
- Patrzcie! Q siedzi w torbie! Jak kalafior jakiś! Ach, jak ja ich nie cierpię!  
Sytuację ratuje łączka. Tam możemy biegać razem. Ja i Nati! Szkoda, że moja ludźka z nami nie biega... Chyba lubi tylko spacerować. Rzucać piłkę... No i kilka innych fajnych rzeczy by się znalazło, ale to jednak nie to, co bieganie!

Kiedy wracamy do domu, jestem wykończony! Padam gdzie się da. Czasem nawet nie bardzo chcę pozwolić na umycie łap, bo to bardzo męczące i jakby strata czasu... Absolutnie! No a ja muszę bez przerwy wszystkiego pilnować. Zajmuję takie miejsce, z którego wszystko widzę i w razie czego, mogę ruszyć na ratunek komu trzeba. Jestem przecież Q - Wszechmocny Pies do Zadań Specjalnych!

24 września, 2025

Bajka pewnych łap (Pieskowe bajki 1.)


Normalnie uwielbiam, gdy wychodzimy z domu. Świat jest wielki. Wszystko się rusza, szumi, pędzi i robi inne fajne rzeczy, choć nie bardzo wiem, po co. Za to wiem, czym są zapachy. Ach, są po prostu Qiusiowymi przyjemnościami. Bo Q – to JA! A cały świat pachnie dla mnie psiejsko i tak po prostu, że nie wiem co!

Najbardziej lubię te słodkie, falujące w powietrzu jak moje futro. Płyną do mnie, owijają mnie jak puch z mojej poduchy… (wiem, bo ją ostatnio poszarpałem troszkę…). Na końcu tego zapachu jest zawsze jakaś miła pieska, merdająca ogonkiem, po prostu - przyjaciółka. Zawsze w rozmiarze mniejszym niż ludziowy, więc dla mnie w sam raz, choć czasem muszę podskoczyć, żeby ocenić sytuację…

No i muszę zdradzić wam tajemnicę. Moja ludźka ukrywa dla mnie w trawie różne niespodzianki, a to kość, a to papierek, a to znowu patyczek… Zachwyca mnie to:) Ale ludzie są dziwni jednak. Najpierw tak się natrudzi, żeby przygotować mi te niespodzianki, a jak już je znajdę, to natychmiast chce mi je odebrać, więc ja nic, pełna powaga, trzymam swój skarb w pyszczku i nie oddaję. Chcę jej zrobić przyjemność. I tak się bawimy na każdym spacerze, no chyba że akurat nic nie zdążyła ukryć…

Czasem myślę, jak sobie radziła beze mnie? Kto ją prowadził do domu? Przecież to ja wskazuję jej drogę, zawracam, gdy skręci w dziwną uliczkę, szczekam, gdy zabłądzi do obcego domu i żeby z niego wyjść, musi coś wziąć z półki i jeszcze oddać za to parę błyszczących cosiów z kieszeni… Ludzie są dziwni… na serio! Całe szczęście, że ma mnie. Ze mną nie zginie! Narka! Lecę ratować sytuację!