Od rana panowało zamieszanie. Wraz z jesiennym wichrem przyleciały
na Wzgórze Dwóch Dębów liście wprost z miejskiego parku. Natychmiast otoczyła
je chmara ptaków, miejscowych liści i bladych przebłysków słońca.
- No co tam, panowie? – zapytał grzecznie Dąb Kwerk.
- Armagedon po prostu, panie Kwerku. Armagedon. Uciekamy, gdzie
możemy. Kto nie zdąży odlecieć, obowiązkowo wyjeżdża na Jesienną Wyspę. Niby
bilety darmowe, luksusy, ale każdy z nas by chciał zobaczyć zimę w domu. No nie?
- Ma się rozumieć, że tak. Moje liście na zimę łączą się w cieplutką
puszystą kołderkę i śpią spokojnie pod moją opieką aż do wiosny. A z nimi jeże,
owady, a czasem to i wróżki:) - i Kewrk roześmiał się serdecznie.
- A czy my możemy dołączyć?
- Prosimy…
- Ależ oczywiście, wtrącił się Dąb Fagacek, zapraszamy!
Na te słowa liście zawirowały i łagodnie wylądowały wśród krewnych
u stóp gościnnych dębów. W tej samej chwili szum wiatru wzmógł się nieco i na wzgórzu
pojawiła się wróżka Niu…
- Ach, widzę, że jestem w samą porę! Mam mnóstwo nowych bajek to
opowiedzenia i przysmaki od Kolorowej Królowej. A… no i gości przyprowadziłam:)
– uśmiechnęła się cieplutko i postawiła na ziemi wiklinowy kosz z rodzinką Jeży. Maluchy
od razu pobiegły szukać najlepszych miejscówek w nowym liściowym domu.
Zanim zapadła noc, wszyscy byli rozlokowani. Wiatr odleciał. Ptaki posnęły w gałęziach drzew, a Wielka Księga Bajek niecierpliwie przewracała strony, bo była bardzo ciekawa, która opowieść najbardziej się spodoba w tym roku.
